LEKCJA INNA NIŻ W SZKOLNEJ ŁAWCE

POLSKO – NIEMIECKA WYMIANA UCZNIÓW ZESPOŁU SZKÓŁ W WOJKOWICACH. GELSENKIRCHEN 2012.

W Zespole Szkół w Wojkowicach tradycją jest już obustronne spotkanie uczniów w ramach polsko – niemieckiej wymiany młodzieży. Zespół Szkół w Wojkowicach prowadzi szkolną wymianę z Ricarda Huch Gymnasium w Gelsenkirchen od 2001 roku. Kolejne edycje wymiany odbywają się dzięki finansowemu wsparciu Polsko – Niemieckiej Współpracy Młodzieży w Warszawie.


Uczniowie chętnie uczestniczą w tym projekcie, ponieważ daje on możliwości poznania innej kultury oraz doskonalenia umiejętności językowych w gronie swoich kolegów i koleżanek. Wizyta po stronie polskiej odbyła się już w marcu.

Poniżej relacja uczestników:

,,W czerwcu przyszedł czas na wyjazd zagraniczny polskiej grupy. Ostatni tydzień czerwca spowodował, że tym razem pogoda nam dopisała, a uczniowie byli już w wakacyjnym nastroju. Dla grupy uczniów z Zespołu Szkół w Wojkowicach i  Gimnazjum nr 4 w Piekarach Śląskich nietypowe wakacje rozpoczęły się już 21 czerwca spotkaniem na lotnisku w Pyrzowicach – Katowicach. W czwartek uczniowie tych współpracujących ze sobą szkół wylecieli do Niemiec, gdzie znajduje się szkoła partnerska.  Lot był bardzo przyjemny, chociaż dla części uczniów sytuacja lotniskowa okazała się kolejną lekcją, ponieważ nowością były: odprawa celna, przepisy bagażowe i pobyt na pokładzie samolotu. Rodziny goszczące oraz partnerzy powitali nas bardzo serdecznie na lotnisku w Dortmundzie. Wspólnie zorganizowali dla nas śniadanie w szkole, w której powitała nas pani dyrektor Ursula Klee. W trakcie posiłku mogliśmy usiąść razem do stołu i poznać rodziny.

Pierwszym doświadczeniem były, więc zwyczaje kulinarne naszych sąsiadów, które okazały się nie odbiegać wcale od naszych upodobań. Bariery językowe zostały bardzo szybko przełamane. Wsparcie nauczycieli – opiekunów nie było konieczne…
Ponieważ pogoda dopisywała, gospodarze zorganizowali dla każdego dzień indywidualny z rodziną, np. w plenerze na terenie wielu pięknych kompleksów zieleni znajdujących się w okolicy.

Kolejne trzy dni spędziliśmy na wycieczce, zwiedzaliśmy piękne stare miasto nad Bałtykiem – Lübeck. Miasto położone jest na północy Niemiec, kiedyś należało do związku Hansa. Pierwszego dnia, pod kierunkiem przesympatycznej pani przewodnik pochodzącej z Krakowa, zostaliśmy zapoznani z wszystkimi zakamarkami miasta, a zwłaszcza tymi, do których dociera tylko niebanalny turysta. Mieliśmy również czas, by odwiedzić sklepy i kawiarenki, które w tej europejskiej metropolii przyciągają swoją oryginalnością i przepychem. Skosztowaliśmy również słynnego Lubeckiego marcepana. Drugiego dnia udaliśmy się do Travemünde, bardzo znanego kurortu na morzem bałtyckim po stronie niemieckiej. Tam zaczerpnęliśmy morskiego powietrza i leniuchowaliśmy na plaży.

Napawaliśmy się również klimatem tego portowego miasta, od widoków statków, tych małych, drewnianych i tych wielkich kontenerowców po muzykę graną na żywo nad samym brzegiem morza.
Podróżowaliśmy środkami komunikacji miejskiej, a to było kolejne nowe doświadczenie, bo mieliśmy możliwość poznania komfortu podróży koleją niemiecką. Naszą uwagę przykuwał porządek na dworcach i w pociągach.

Po powrocie, w poniedziałek mogliśmy w końcu poznać nasze miasto docelowe, czyli Gelsenkirchen.  Przywitani zostaliśmy przez władze miasta. Spotkał się z nami Zastępca Burmistrza i powiedział nam o kilku istotnych faktach, dotyczących miasta Gelsenkirchen. Zostaliśmy podjęci z honorami w murach pięknego Teatru Muzycznego, przygotowano dla nas poczęstunek i małe upominki, kieszonkowe latarki na baterie słoneczne, które mają przypominać nam o wizycie w tym mieście. Gelsenkirchen jest bowiem miastem położonym na terenie Zagłębia Rury i jednocześnie miastem, które przechodzi ogromne przemiany. Z miasta zwanego kiedyś ,,miastem tysiąca ogni", z uwagi na wysoko rozwinięty wtedy przemysł górniczo – hutniczy, przeistacza się w miasto ekologiczne nazywane obecnie ,,miastem tysiąca baterii słonecznych". W miejscu byłych kopalń powstają nowoczesne zakłady, zajmujące się działalnością na rzecz ochrony środowiska. Po wizycie u Burmistrza przejechaliśmy nowoczesnym autokarem rundę po mieście z przewodnikiem, który pokazał nam wszystkie najciekawsze zakątki miasta z precyzją zegarmistrza, a pod koniec podróży okazało się, że pan jest emerytowanym policjantem. Ten dzień dostarczył nam wielu wrażeń, ponieważ po południu mogliśmy zapoznać się z warunkami panującymi w szkole niemieckiej. Nasi partnerzy zabrali nas ze sobą na lekcje. Takie hospitacje to oczywiście niesamowita frajda, bo przecież nieczęsto zdarza nam się uczęszczać na zajęcia w roli obserwatora. Byliśmy zafascynowani wielkością tej szkoły – liczy ok. 1000 uczniów – oraz przestronnością i nowoczesnością sal lekcyjnych. Nasze zdumienie rosło również wtedy, gdy przemierzając szkolne korytarze nie czuliśmy się obco, bo traktowano nas z powagą i sympatią.

Wtorekto jednodniowa wycieczka do Kolonii: zwiedzanie Katedry Kolońskiej i starego miasta. Warto wiedzieć, że Kölner Dom ( Katedra Kolońska ) jest największą niemiecką katedrą, którą budowano prawie 600 lat. Cudownie ocalała w czasie II wojny światowej, obecnie należy do światowego dziedzictwa UNESCO. W Koloni zwiedziliśmy również Römisch-Germanisch Museum, w którym podziwiać można eksponaty z czasów imperium rzymskiego. W Kolonii spędziliśmy cały dzień, był czas na naukę, kulturę, ale także na upragniony shopping. Tu można kupić coś niepowtarzalnego, coś czym wzbudzimy zachwyt koleżanki,  w sklepach z markami, których u nas jeszcze nie ma. Wypad do Kolonii uznajemy za udany w 200%.

Kolejnego dnia w  środę rano jeszcze nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak radośnie będzie przebiegał ten właśnie dzień. Nazwa Movie Park nie zdradzała do końca tego, gdzie będziemy bawić się do utraty tchu. Wyjazd do parku rozrywki w  Bottrop-Kirchhellen okazał się atrakcją całej wymiany. Jednorazowy bilet wstępu uprawniał nas do wielokrotnego korzystania z wszystkich atrakcji. Były zatem: rollercoster, postaci filmowe na wyciągniecie ręki, fast food i dobra zabawa. Niektórzy czuli niedosyt nawet po 6 godzinach spędzonych tam na bezdechu, z krzykiem strachu na ustach.  

W czwartek nastroje zdecydowanie pogorszyły się, ponieważ nieuchronnie zbliżał się termin powrotu do domu, a tym samym rozstania. W czwartkowe  południe udaliśmy się w miejsce raczej męskich spotkań. Schalke 04 – Veltins Arena! Taki stadion robi wrażenie, bo to obiekt, który mieści na meczach 62 tysiące kibiców, a podczas innych imprez nawet 70 tysięcy ludzi. Pan przewodnik, który jest jednocześnie proboszczem kaplicy znajdującej się na terenie stadionu, przedstawił nam kilka szczegółów dotyczących funkcjonowania tego stadionu oraz klubu piłkarskiego Schalke 04. Zasypany został wręcz pytaniami, na które cierpliwie odpowiadał. Pokazał nam miejsca, do których zazwyczaj nie tak łatwo dotrzeć, np. szatnie piłkarzy, salę konferencji prasowych oraz miejsca, w których przebywają goście, z biletami wykupionymi w całorocznym abonamencie, za jedyne… 10.000 Euro. Na zakończenie zaprosił nas do kaplicy, gdzie udzielił nam błogosławieństwa. To jeszcze nie koniec czwartkowych atrakcji. Ukoronowaniem dnia była wizyta w meczecie w jednej z dzielnic Gelsenkirchen – Buer. Każdy z nas chyba po raz pierwszy miał okazję z tak bliska zobaczyć elementy kultury tureckiej i islamu. Zaproszono nas do wnętrza meczetu. Było to bardzo poruszające doświadczenie. Główny kapłan tego meczetu zaprezentował nam krótki wykład na temat zasad obowiązujących w islamie. Odpowiadał również na liczne pytania uczniów, niejednokrotnie bardzo śmiałe, np. Jak islam traktuje terrorystów, którzy zabijają lub popełniają samobójstwa? Poczęstowano nas napojami i przyjęto w bardzo przyjazny sposób. Takiej lekcji z zakresu wiedzy o kulturze nie można przeżyć w szkolnej ławce. Wieczorem wszyscy spotkaliśmy się na imprezie pożegnalnej, aby móc powspominać wspólnie spędzony czas. Łzy i żal towarzyszyły nam do późnych godzin wieczornych. Łagodziliśmy je muzyką.

Piątkowy poranek to ostatnie chwile spędzone w Gelsenkirschen, ponieważ  bardzo wcześnie musieliśmy żegnać się z naszymi przyjaciółmi. O 8.05 startował nasz samolot. W głowach pozostają jednak wspomnienia, w sercach przyjaźnie i to zachęca też do powrotu do Gelsenkirchen za rok,  również podczas kolejnej wymiany wpisanej już w terminarze naszych szkół. Mamy również prywatne zaproszenia!
 

GALERIA

Skip to content