Gościem specjalnym i równocześnie jurorem VII edycji konkursu „Booktalking czyli gawęda o książce”, organizowanego przez Zespół Szkół Ogólnokształcących i Technicznych w Wojkowicach, był pan Mateusz Banaszkiewicz – wielki miłośnik literatury, na co dzień artysta kabaretowy, znany głównie z „Kabaretu Młodych Panów”. Nam dał się poznać jako człowiek niezwykle ciepły, sympatyczny, z olbrzymią dawką dobrej energii. Do tego niezwykle cierpliwy – żadnemu z uczestników konkursu nie odmówił wspólnego zdjęcia, a nam dał się namówić na krótka rozmowę.
– Jest pan artystą, występuje na scenie, skąd wzięło się zamiłowanie do kabaretów?
– Można by powiedzieć, że to zdarzyło się przypadkowo. Przez zainteresowanie poezją, teatrem. Zaczęło się już w liceum, tam poznałem ludzi ,którzy tworzyli środowisko kabaretowe. Istniało kilka kabaretów, powstawały nowe i tak mniej więcej w tym otoczeniu odnalazłem swoje zainteresowanie, sposób, żeby spędzać czas ciekawiej. Tak się to właśnie wszystko zaczęło. Poznałem ludzi ,z którymi do dzisiaj mam kontakt, z którymi również tworzę Kabaret Młodych Panów.
– Łączy Was przyjaźń?
– Tak, tak od szkoły średniej. Później, w czasie studiów mieliśmy małą przerwę, bo każdy poszedł na inny kierunek, jedni studiowali, inni nie. Potem powstał Kabaret Młodych Panów a wcześniej występowaliśmy w kabarecie Dudu, NołNejm, kabarecie Kura i innych formacjach.
– Przyjechał Pan do nas gdyż – jak wiemy – jest Pan wielkim miłośnikiem literatury. Ma Pan jakąś ulubioną książkę, taką, która szczególnie chwyciła Pana za serce?
– Myślę że nie da się tego tak określić, każda książka to nowa przygoda, po przeczytaniu zostaje na dłużej we mnie, a później zastępuje ją inna, nowa historia, więc nie przywiązuję się raczej do jednej. Nie mam ulubionej.
– Czy czytanie to dla Pana forma relaksu, oderwania się od rzeczywistości?
– Tak właśnie jest. Ponadto często jeżdżę po świecie, więc w busie czy w samolocie mam sporo czasu. Próbuję go poprzez lekturę dobrze spożytkować, bo w domu niestety najczęściej brakuje czasu, żeby czytać. Zdarzają się oczywiście momenty – szczególnie wieczorem bądź po południu – kiedy taka możliwość się pojawia, jednak zwykle obowiązki dnia codziennego wypełniają mój cały czas. Natomiast w podróży mam go dość sporo, dlatego też wtedy dużo czytam.
– Czy ma pan jakiś ulubiony gatunek muzyczny?
– Tak, jak najbardziej. Ja akurat jestem fanem muzyki jazzowej. A propos książki właśnie przeczytałem i polecam pozycję „Komeda. Osobiste życie jazzu” autorstwa Magdaleny Grzebałkowskiej. To naprawdę fajna biografia. Lubię ten gatunek muzyki, mam kilku ulubionych artystów, choć tak naprawdę lubię każdą muzykę – w szczególności spokojną.
– Czy bywa że muzyka kojarzy się Panu z jakimiś wydarzeniami i dzięki niej później Pan do nich wraca?
– Tak, czasami tak jest, wtedy wspomnienia można – że tak powiem – szufladkować, łatwiej się do nich wraca. Jest taki artysta, OlafurArnalds, pochodzi z Islandii, wydał bardzo fajną płytę „Island Songs”, często jej słuchałem, jadąc w nocy samochodem, więc zawsze kiedy jest noc, prowadzę i jestem sam, przychodzi mi ona na myśl, kojarzy mi się z pustymi, zaśnieżonymi drogami.
– Czy w kabarecie próbowaliście kiedyś stworzyć jakiś skecz na podstawie książki, w oparciu o nią?
– Nie zdarzyło się nam tworzyć skeczu w oparciu o książkę, może czasami pojawia się w danym skeczu jakaś sytuacja z książki. Jeżeli to, co my przedstawiamy na scenie odnosiłoby się do jakiejś książki czy nawet filmu, to musielibyśmy założyć, że większa część publiczności zna ten kontekst, czytała książkę czy oglądała film i skojarzy z tym sytuację na scenie. Książka jako rekwizyt jak najbardziej u nas występuje, ostatnio używamy jej w skeczu, ale tylko jako pewnego symbolu
– Dziękujemy bardzo za rozmowę.
– Ja również
Rozmawiały:
Karolina Muc
Kinga Kowalska
| GALERIA |